Fot. Piotr Bujnowicz





Fot. Piotr Bujnowicz
Data urodzenia: 11.05.1977
Wzrost: 170 cm
Oczy: zielone
Włosy: blond
Wykształcenie: absolwentka PaŸstwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie
Znajomość języków obcych: angielski
Zainteresowania: taniec, jazda konna, gra na fortepianie
Dorobek artystyczny: Role teatralne: 1998 - "Samobójca" opieka pedagogiczna J. Trela, 2000 - "Kaleka z Inishmaan" opieka pedagogiczna M. Grabowski (spektakl dyplomowy); "Letnicy - wariacje" opieka pedagogiczna K. Lupa (spektakl dyplomowy); "Król Lear" (rola Kordelii) w reż. L. Zainkauskasa; "Trzy siostry - kilka lat póęniej..." w reż. L. Zainkauskasa. Role filmowe: 2000 - "Świąteczna przygoda" (rola anioła Jo) w reż. D. Zawiślaka. W kwietniu 2001 roku planowana jest premiera filmu z jej udziałem pt. "Józef Piłsudski" w reż. A. Trzosa-Rastawieckiego.



Zadebiutowałaś dużą rolą w "Świątecznej przygodzie". Jak zostaje się aniołem?
Paweł Burczyk przyszedł do agencji aktorskiej i powiedział, że chce mieć anioła. Po obejrzeniu katalogu poprosił o zdjęcia osób, które jeszcze nic nie zrobiły... no i padło na mnie. Dzięki temu znalazłam się w obsadzie "Świątecznej przygody". Cieszę się z tego, że mogłam pracować w dobrej atmosferze, chociaż wszystko było kręcone w zwariowanym tempie. Mieliśmy bardzo mało czasu i dużo pracy, ale każdy dawał z siebie maksimum za nieduże pieniądze i mam satysfakcję, że mogłam też zaoferować coś od siebie. Świetną rzeczą było, że mogłam się tam wcielić w różne role: kelnerki, kobiety z zakupami, anioła...

Zaraz potem dostałaś ważną rolę w "Józefie Piłsudskim" Andrzeja Trzosa-Rastawieckiego. Łatwiej grać anioła czy żonę Marszałka?
To zupełnie inne rzeczy. Stanęłam przed nie lada wyzwaniem aktorskim. Na zdjęcia próbne zaprosiła mnie pani Violetta Buhl. Startowałam do roli Leosi, pierwszej miłości Piłsudskiego. Wyszłam ze studia potwornie niezadowolona. Czułam się fatalnie i nie chciałam myśleć o swoim występie. Aż tu nagle dwa dni później dzwoni pani Violetta i mówi, że reżyser proponuje mi większą rolę. Moja radość była bardzo, bardzo duża. Pani Violetta przez dwadzieścia minut tłumaczyła mi, kim była Maria Juszkiewiczowa, w którą miałam się wcielić. Kiedy odłożyłam słuchawkę, zaczęłam skakać po pokoju i wybiegłam na korytarz w akademiku, tak, że po chwili wszyscy wiedzieli, że dostałam tę rolę. Myślę, że praca na planie "Józefa Piłsudskiego" dała mi bardzo dużo. Grałam osobę dużo starszą od siebie, 28- i 30-letnią. No i potem osobę pod pięćdziesiątkę.

Jakie postaci chciałabyś grać?
Wszystkie! Jestem bardzo zachłanna. Tak mało do tej pory zrobiłam, choć drugiej strony cóż więcej można chcieć w moim wieku, zaraz po szkole. Chciałabym się spotkać z każdym typem ról. Grać w adaptacjach Szekspira. Wcielać się w postaci złych kobiet. To szansa poznania samej siebie.

Czy w naszym kraju łatwo jest zrobić karierę aktorską?
Oczywiście, że nie. Uważam, że mamy mnóstwo bardzo zdolnych aktorek. Na przykład w łódzkiej szkole jest wiele pięknych dziewczyn. A jednak do filmów trafiają amatorki. Nie mówię, że są złe. Ale najpierw powinno się wybierać spośród młodych aktorek. W końcu po to się kształciły.



Copyright © 1995-2000 Wirtualna Polska